poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Jadąc samochodem z Szacownym  patrząc na inne bloki w innej dzielnicy mojego miasta, przez głowę przemknęła mi myśl "Chciałabym mieć swoje mieszkanie" tak "Swoje mieszkanie" nagle przyszło otrzeźwienie, przecież mam mieszkanie, mam rodzinę. Dlaczego tak pomyślałam? Zdziwiona sama sobą, analizowałam przez chwilę w głowie swoje myśli i doszłam do wniosku, jednak fajnie by było mieć swoje mieszkanie, do którego człowiek by mógł uciec. 
Nie przeprowadzałam dalszej analizy, schowałam głęboko swoje myśli i upiekłam szarlotkę.
Kocham las... wczoraj uciekliśmy w takie miejsce i za każdym razem jestem ogromnie zdziwiona tym lasem, tak blisko wielkich miast, mimo wściekłych komarzyc, które za wszelką cenę chciały wyssać z nas całą krew, rozkoszowałam się zapachem, intensywną zielenią, ciszą.....  Fizia :) biegała jak oszalała za każdym rzuconym patykiem, każde błoto i kałuża była jej i wcale nie wyglądała na eleganckiego Yorka, a na szczęśliwego Psa. :) (w życiu nie była tak brudna woda podczas kąpieli po powrocie do domu)